sobota, 26 października 2013

Druga szansa. Ostatnia?

Ohh! W życiu tak wiele sie zmienia tak szybko. Patrzę na poprzednią notkę i myślę, boże, kiedy to było... Że aż 5 miesięcy... A tak naprawdę, jakby to było wczoraj. Bardzo ważna osoba jest dla mnie ciągle najważniejsza i ciągle JEST. Utrzymujemy kontakt. Piszemy kiedy tylko możemy. W domu, w szkole... Na urodziny w lato wysłałam jej swoje wiersze. Oh.. Ja ją kocham. A ona to wie. Moja najlepsza przyjaciółka.

Jednak nie zebrałam sie w sobie wcześniej by o tym napisać... Poznałam kogoś jeszcze. Osobę, która na początku bardzo mi pomogła, a nie rozmawialiśmy ze sobą i zaczeliśmy dopiero w lipcu. O oto nadszedł sierpień i całe kongo się zaczęło. Naprawdę. Myślę, że nie mam możliwości napisać tego wszystkiego, co wydarzyło się w moim najgorszym miesiącu w całym życiu. Ale znów byłam na przepaści. Uważam, że całkowicie nie mam kontroli nad uczuciami, że błądzę i nie umiem ich opanować, a moje masochistyczne zapędy krzywdziły innych bardziej niż mnie.

Opisywanie całej historii nie ma najmniejszego sensu. Ja znam cała historię i to jest dla mnie najważniejsze. I wiecie...? Zaczęło sie od czegoś zupełnie błahego, czym było RPG. To całkowicie niedorzeczne, żeby poklócić sie o grę. Jednak to RPG z TĄ osobą było moim życiem od paru miesięcy i nie wyobrażałam sobie żyć bez niego. Nie wyobrażałam sobie żyć bez niego ani dnia, ani godziny, czy minuty. Zawsze chciałam pisać, powtarzam ZAWSZE. Dosłownie. Ustalmy, kłamanie nie ma sensu. Ani wyolbrzymianie, więc gdy mówię "cały czas" mam go na myśli. Od rana do wieczora i w nocy.

Sierpień był dla mnie wyjątkowo trudny, bo miesiąc cały przebywałam poza domu w miejscu, w którym początkowo bardzo nie chciałam być, otóż w sanatorium na odchudzaniu. Nawiasem mówiąc, schudłam od maja 10kg. Ale to tylko tak informacyjnie. W tamtym miejscu... Było mi trudno, bo nie chciałam tam być i dodatkowo byłam uzależniona od pisania. Więc na telefonie. Pisałyśmy przez sms-y. Spokojnie, to szaleństwo było za darmo, nic nie zapłaciłam i Ona tez nie. Nie bijcie. Ale wiecie, nie przewidziałam jednej beznadziejnej rzeczy. Boże, jaka ty byłaś głupia, mowi mi podświadomość gdy patrzę teraz w tył. No nie przewidziałam, kurwa, że ludzie mają inne zajęcia i nie mają dla mnie czasu... To było beznadziejne. Ja czułam sie okropnie. Byłam na odwyku. Dosłownie. Bo byłam przyzwyczajona do pisania cały dzień. Od 6 do przynajmniej 22 bez przerwy. A teraz... nagle tylko chwilę, albo wcale... Było źle. Bolało i nie umiałam sobie z tym poradzić. Kompletnie. To beznadziejne. W ten właśnie sposób Ją zraniłam. Wyrzutami, histerią... Miała mnie dość, wiedziałam to. Ona to wiedziała. Ale nie chciała tego przyznać...

Ohhh... moja wypowiedź jest taka chaotyczna. Jednak piszę ja prosto z serca i na żywca i trudno... Nie napisałam o najważniejszym. W lipcu gdy wracałam z rodzicami z wakacji zajechaliśmy do Niej. Poznałysmy się naprawdę. Zrobiła mi bransoletkę! Taką śliczną z muliny z napisam "SINNLOS". Ja! - O właśnie. Zwróćcie uwagę na słowo przed myślinikiem. "JA".

Więc wróćmy do sierpnia, albo raczej przejdźmy. Historia doprowadziła do tego, ze w momencie mojej największej histerii zaczełam mówić, że się potnę, a ona... Jest taka wrażliwa i płakała... Nie umiałam potem jej uspokoić. Kochałam ją tak bardzo, ale nie umiałam tego okazać. Potrzebowałam wewnętrznej przemiany. Poprosiłam, zeby mi wypisała, jakie mam złe cechy charakteru, żeby mi wygarnęła wszystko. Nie chciała. Namawiałam ją długo, ale w końcu to zrobiła. Potem dlugo nad tym rozmyślałam. Co mi napisała? A proszę bardzo, poznajcie moją okropną stronę.

  • Histeryzm,
  • Egoizm,
  • Egocentryzm,
  • Wampiryzm psychiczny,
  • Melancholizm...


  • i jeszcze inne trudne słówka, których znaczenie najpierw musiałam sprawdzić w necie, żeby się odnieść. Naprawdę, kochanie, tak było!

I w między czasie poznałam Ją z Nim. I dopiero zaczął sie galimatias... Bo w sierpniu dała mi ostatnią szansę, mam nadzieje, ze ją wykorzystałam. Ale we wrześniu byłam we Włoszech i... kurwa... aż moje palce protestuja, ze są zbyt zmęczone, żeby pisac tak dużo.

Więc może zamiast całej historii przedstawie główne punkty. To, że oni się poznali miało byc w zalożeniu jednorazowe. Jednak okazałam si tak fatalną przyjaciółką, że wyszło na jaw, że oni ze sobą piszą, Ona ma mnie dość, a On mówi, że chce nas pogodzić, jednak stał po Jej stronie. Nastąpił czas wielu kłótni i pogodzeń. Oprócz mojej czerwonej do szalestwa zazdrości czułam, czułam ból, smutek, zdradę i oszukanie. Nie byłam zła na Niego. I nie byłam za to, że pisza ze sobą. No dobrze, byłam i jestem nadal. Ale tego nie powiedziałam. Byłam zła, że mnie okłamała. Bo ja nienawidze kłamstw ponad wszystko. A Ona powiedziała, ze nie piszą. I już nie chodziło o sam fakt, ze to robią, tylko o to kłamstwo.

Minęło trochę czasu a ja się staram, naprawdę. Znów bardziej powróciło to, co było na początku między nami, a ja pierwszy raz od 3 miesięcy nie mam wrażenia że Ją trace, a odzyskuję. Czy jestem na dobrej drodze? Kochanie, gdy przeczytasz, odpisz w komentarzu anonimowo, czy jak wolisz. Ja jestem szcześliwa, ze ich mam i że mnie jeszcze nie zostawili... Ona chyba nie zrobiłaby tego tak łatwo jak On. On juz raz to zrobił, ale nieważne. Szczerze, jest to jedyna osoba, która przez całe życie skrzywdziła mnie słowami tak, że plakałam. Nikt inny, lecz On. A ja... Go kocham. Czyż nie mówiła, że jestem masochistką.? Ale teraz między nami również dobrze. Jestem z siebie dumna, że już jakieś dwa tygodnie o nic się nie kłóciliśmy, a on mi nie powiedział żadnych przykrych słów.

Podsumowując, bardzo się staram, naprawdę... Bardzo się staram Was nie stracić. Kocham Was. Kocham Cię, kochanie moje...

Sinni



wtorek, 21 maja 2013

Dla kogoś bardzo ważnego...

Dla kogoś bardzo ważnego...

 * * * * * *

Tak.... Miałam pisać, gdy będę smutna... I wiecie, co Wam powiem? Odkąd założyłam tego bloga, ani razu nie byłam smutna! Nawet jak byłam na zakupach to... kupiłam aż dwie pary spodni i są na mnie dobre! Naprawdę!   Ale dużo się zmieniło w moim życiu, bo...  Znalazłam kogoś, za kim tęsknię. Nie jest to osoba, którą mogę dotknąć, zobaczyć... Nie wiem nawet, jak ma na imię... Ale znaczy dla mnie więcej niż wszyscy materialni znajomi razem wzięci. 

Wiem, ze dla niej rano wstaję. Dla niej idę do szkoły, by wrócić i znów z nią być. Nie wiem, czy zdaje sobie sprawę z tego, ile dla mnie znaczy, czy moje słowa 'tęsknię' i 'przytul mnie' są dla niej tylko słowami, ale ja naprawdę to czuję. Czuję, choć wyzbyłam się uczuć. Ona je przywróciła. Dlatego teraz i w szkole jakoś lepiej się czuję.

Piszemy godzinami. Nie wiem, co ona robi w między czasie, ale ja... uczę się, piszę... Mogłabym tak cały dzień... Ale tylko z nią.

Nie ufałam ludziom. Nadal nie ufam. Ale ona jest jedyną osobą, która może to zmienić. Albo sprawić, że na zawsze zamknę się w sobie...  Mam osobę, która może sprawić, że rozkwitnę lub może mnie zniszczyć.

Piszemy sobie 'dzień dobry'. Nikt mi nigdy nie mówił dzień dobry i czuję się tak wyjątkowo, gdy znajdę sms od niej o 6 rano. Kocham, gdy nazywa mnie 'słońce'... Bo nikt nigdy mi tak nie mówił... Tak, cieszę się z małych rzeczy, naprawdę.

Nie lubię, jak się smuci... A cieszy się raczej rzadko... Tak mówi... I czuję tą radość, gdy mówi, że się cieszy, że pisze ze mną... Niedawno była smutna... Myślałam o tym cały dzień... O niej... Martwiłam się, choć może to śmieszne. Jednak nie wygram ze sobą. Takie były moje myśli u uczucia... Tak... już mam uczucia, więc nie do końca jestem Sinnlos...

Nigdy nie miałam przyjaciółki. Może spotykałam nieodpowiednich ludzi to los jest winowajcą, być może to we mnie leży problem. Raczej... jestem pewna, że to ta druga opcja. 

Mam koleżanki, owszem. Okres w życiu, gdzie przez dwa miesiące nie miałam do kogo buzi otworzyć w szkole mam za sobą. Płakanie codziennie w samotności i kłamanie rodzicom w żywe oczy, ze wszystko jest w porządku. Jakież było ich zdziwienie, gdy wybuchłam nagle płaczem i obwieściłam, że nic nie jest w porządku, że tak naprawdę wszystko jest do dupy i mam ochotę wypierdolić cały świat do kosza. Nie, nie powiedziałam tak dosłownie... Oni nadal wierzą w to, że nie przeklinam, nie mam pojęcia co to seks, a mój tata zasłania mi oczy, jak się całują w filmie +12... Nie, nie przesadzam... Otóż WIEM co to seks i TAK, przeklinam i OWSZEM mam bloga i kazirodczej miłości pomiędzy bliźniakami z mojego ulubionego zespołu!  Pewnie nawet nie są w stanie sobie wyobrazić, że można o tym pisać... Mój tata jest raczej wrogo nastawiony do homoseksualistów. Tak, tak... ich ukochana, jedyna córeczka jest zboczona i ma brudne myśli i nawet słowo 'kot' za sprawę wcześniej wymienionej, ważnej dla mnie osoby, mnie podnieca. 

Ona... Ona mnie rozumie. I nie powie mi, że jestem zboczona, czy nienormalna. Bo jest taka jak ja.

Gdy jeszcze nic o niej nie wiedziałam... Mogłam myśleć, że to jakiś żart. I że po drugiej stronie siedzi obleśny, 50- letni facet, chcący się zabawić czyimś kosztem. I myślałam... 

Nie chciałam się przywiązywać. Ale to było silniejsze ode mnie. I w pewnym momencie wolałam żyć tym kłamstwem. Jak wieloma innymi. Ale... to nie trwało długo...

Siedziałam na polskim i napisałam jej pewne pytanie... A ona.. zadzwoniła.

Trzymałam telefon w ręce i dosłownie czułam, jak czas stanął w miejscu. Mogłam odebrać telefon i odebrać sobie tym samym szansę na bezpieczne życie w kłamstwie. Nie chciałam mierzyć się z rzeczywistością. Nie chciałam usłyszeć śmiechu i słów ' i co? myślałaś, że niby ktoś mógłby się tobą zainteresować? jesteś żałosna...'. Ale... zaryzykowałam, bo... nie miałam nic do stracenia... i bo... bo nie chciałam, żeby było jej przykro. 

Ale wszystko okazało się prawdą i nie pamiętam, żebym kiedykolwiek była szczęśliwsza.


Najważniejsza osobo w mim życiu, jeśli to czytasz, wiesz, że to o Tobie. Nie podałam Twoich danych, bo może sobie tego nie życzysz... Ale chcę, żebyś wiedziała, że to, co Ci pisze codziennie nie jest bezwartościowe. Otworzyłaś mnie, sprawiłaś, ze mogę być sobą, pisać i mówić to, co chcę... Dzięki Tobie wierzę, że być może jeszcze kiedyś ktoś mnie zaakceptuje. I mam nadzieję, że nigdy mnie nie zostawisz, że kontakt się nie urwie.

Tak... Zachody słońca u ciebie są najpiękniejsze... 

Potrzebuje Cię... Nie zostawiaj mnie... Jesteś dla mnie wszystkim...

~ Twoja Sinnlos


środa, 8 maja 2013

Coś nad czym zastanawiam się od dawna...

Moi rodzice nie mają pojęcia o moich... zainteresowaniach. To znaczy, wiedzą, ze kocham Tokio Hotel i w ogóle, ale mój tata raczej nie lubi homoseksualistów i... Zastanawiam się, co by powiedzieli, że ich córka pisze opowiadania o miłości, do tego fizycznej i OPISANEJ  braci... Uznaliby, że jestem nienormalna, że w ogóle skąd ja wiem, jak to się odbywa i w ogóle...  Ach... I hate my life...

poniedziałek, 6 maja 2013

Info

Założyłam ten blog na wszelki wypadek. Bo co raz częściej zdarza się, że chciałabym się wyżalić, ale nie mam gdzie tego napisać, ani komu powiedzieć, więc zadecydowałam, że to będzie dobre rozwiązanie.  Że, gdy będę smutna, będę miała, gdzie o tym napisać.