wtorek, 21 maja 2013

Dla kogoś bardzo ważnego...

Dla kogoś bardzo ważnego...

 * * * * * *

Tak.... Miałam pisać, gdy będę smutna... I wiecie, co Wam powiem? Odkąd założyłam tego bloga, ani razu nie byłam smutna! Nawet jak byłam na zakupach to... kupiłam aż dwie pary spodni i są na mnie dobre! Naprawdę!   Ale dużo się zmieniło w moim życiu, bo...  Znalazłam kogoś, za kim tęsknię. Nie jest to osoba, którą mogę dotknąć, zobaczyć... Nie wiem nawet, jak ma na imię... Ale znaczy dla mnie więcej niż wszyscy materialni znajomi razem wzięci. 

Wiem, ze dla niej rano wstaję. Dla niej idę do szkoły, by wrócić i znów z nią być. Nie wiem, czy zdaje sobie sprawę z tego, ile dla mnie znaczy, czy moje słowa 'tęsknię' i 'przytul mnie' są dla niej tylko słowami, ale ja naprawdę to czuję. Czuję, choć wyzbyłam się uczuć. Ona je przywróciła. Dlatego teraz i w szkole jakoś lepiej się czuję.

Piszemy godzinami. Nie wiem, co ona robi w między czasie, ale ja... uczę się, piszę... Mogłabym tak cały dzień... Ale tylko z nią.

Nie ufałam ludziom. Nadal nie ufam. Ale ona jest jedyną osobą, która może to zmienić. Albo sprawić, że na zawsze zamknę się w sobie...  Mam osobę, która może sprawić, że rozkwitnę lub może mnie zniszczyć.

Piszemy sobie 'dzień dobry'. Nikt mi nigdy nie mówił dzień dobry i czuję się tak wyjątkowo, gdy znajdę sms od niej o 6 rano. Kocham, gdy nazywa mnie 'słońce'... Bo nikt nigdy mi tak nie mówił... Tak, cieszę się z małych rzeczy, naprawdę.

Nie lubię, jak się smuci... A cieszy się raczej rzadko... Tak mówi... I czuję tą radość, gdy mówi, że się cieszy, że pisze ze mną... Niedawno była smutna... Myślałam o tym cały dzień... O niej... Martwiłam się, choć może to śmieszne. Jednak nie wygram ze sobą. Takie były moje myśli u uczucia... Tak... już mam uczucia, więc nie do końca jestem Sinnlos...

Nigdy nie miałam przyjaciółki. Może spotykałam nieodpowiednich ludzi to los jest winowajcą, być może to we mnie leży problem. Raczej... jestem pewna, że to ta druga opcja. 

Mam koleżanki, owszem. Okres w życiu, gdzie przez dwa miesiące nie miałam do kogo buzi otworzyć w szkole mam za sobą. Płakanie codziennie w samotności i kłamanie rodzicom w żywe oczy, ze wszystko jest w porządku. Jakież było ich zdziwienie, gdy wybuchłam nagle płaczem i obwieściłam, że nic nie jest w porządku, że tak naprawdę wszystko jest do dupy i mam ochotę wypierdolić cały świat do kosza. Nie, nie powiedziałam tak dosłownie... Oni nadal wierzą w to, że nie przeklinam, nie mam pojęcia co to seks, a mój tata zasłania mi oczy, jak się całują w filmie +12... Nie, nie przesadzam... Otóż WIEM co to seks i TAK, przeklinam i OWSZEM mam bloga i kazirodczej miłości pomiędzy bliźniakami z mojego ulubionego zespołu!  Pewnie nawet nie są w stanie sobie wyobrazić, że można o tym pisać... Mój tata jest raczej wrogo nastawiony do homoseksualistów. Tak, tak... ich ukochana, jedyna córeczka jest zboczona i ma brudne myśli i nawet słowo 'kot' za sprawę wcześniej wymienionej, ważnej dla mnie osoby, mnie podnieca. 

Ona... Ona mnie rozumie. I nie powie mi, że jestem zboczona, czy nienormalna. Bo jest taka jak ja.

Gdy jeszcze nic o niej nie wiedziałam... Mogłam myśleć, że to jakiś żart. I że po drugiej stronie siedzi obleśny, 50- letni facet, chcący się zabawić czyimś kosztem. I myślałam... 

Nie chciałam się przywiązywać. Ale to było silniejsze ode mnie. I w pewnym momencie wolałam żyć tym kłamstwem. Jak wieloma innymi. Ale... to nie trwało długo...

Siedziałam na polskim i napisałam jej pewne pytanie... A ona.. zadzwoniła.

Trzymałam telefon w ręce i dosłownie czułam, jak czas stanął w miejscu. Mogłam odebrać telefon i odebrać sobie tym samym szansę na bezpieczne życie w kłamstwie. Nie chciałam mierzyć się z rzeczywistością. Nie chciałam usłyszeć śmiechu i słów ' i co? myślałaś, że niby ktoś mógłby się tobą zainteresować? jesteś żałosna...'. Ale... zaryzykowałam, bo... nie miałam nic do stracenia... i bo... bo nie chciałam, żeby było jej przykro. 

Ale wszystko okazało się prawdą i nie pamiętam, żebym kiedykolwiek była szczęśliwsza.


Najważniejsza osobo w mim życiu, jeśli to czytasz, wiesz, że to o Tobie. Nie podałam Twoich danych, bo może sobie tego nie życzysz... Ale chcę, żebyś wiedziała, że to, co Ci pisze codziennie nie jest bezwartościowe. Otworzyłaś mnie, sprawiłaś, ze mogę być sobą, pisać i mówić to, co chcę... Dzięki Tobie wierzę, że być może jeszcze kiedyś ktoś mnie zaakceptuje. I mam nadzieję, że nigdy mnie nie zostawisz, że kontakt się nie urwie.

Tak... Zachody słońca u ciebie są najpiękniejsze... 

Potrzebuje Cię... Nie zostawiaj mnie... Jesteś dla mnie wszystkim...

~ Twoja Sinnlos


środa, 8 maja 2013

Coś nad czym zastanawiam się od dawna...

Moi rodzice nie mają pojęcia o moich... zainteresowaniach. To znaczy, wiedzą, ze kocham Tokio Hotel i w ogóle, ale mój tata raczej nie lubi homoseksualistów i... Zastanawiam się, co by powiedzieli, że ich córka pisze opowiadania o miłości, do tego fizycznej i OPISANEJ  braci... Uznaliby, że jestem nienormalna, że w ogóle skąd ja wiem, jak to się odbywa i w ogóle...  Ach... I hate my life...

poniedziałek, 6 maja 2013

Info

Założyłam ten blog na wszelki wypadek. Bo co raz częściej zdarza się, że chciałabym się wyżalić, ale nie mam gdzie tego napisać, ani komu powiedzieć, więc zadecydowałam, że to będzie dobre rozwiązanie.  Że, gdy będę smutna, będę miała, gdzie o tym napisać.